Neptunalia czyli chrzty obozowe

Chrzty na obozie lub kolonii kojarzą się z chodzeniem przez pokrzywy, niesmaczną papką, zawiązywaniem oczu i wszystkim co nieprzyjemne. U nas tak nie jest! Nasze Neptunalia są pełne radości i uśmiechu. Z resztą sami oceńcie!

06.07.2018

W tym roku do naszych chrztów obozowych przystąpiło 14 osób. Zanim spotkali Neptuna czekały ich następujące zadania

  • malowanie buziek
  • wylosowanie napoju Bogów Wikignów i wypiciu go z zasłoniętymi oczami
  • zjedzenie specjalnej mikstury
  • deska ratunku
  • przelanie wody ze studni życia do specjalnej misy (za pomocą dziurawych kubeczków)
  • odpowiedź na wylosowane pytanie
  • znalezienie szekli w misce z błotem
  • holowanie Neptuna i Prozerpiny do pomostu

Zacznijmy może od początku. Gdy każdy śmiałek miał już odpowiednie rysunki na twarzy nasi mali pomocnicy (dzieci, które uczestniczyły w obozach
w poprzednich latach) zapraszali do losowania napoju. Butelki były dwie, tak samo zaklejone. Jeden napój miał kolor czerwony i była to “Krew Olbrzymów” (tak naprawdę sok malinowy, sok z pomarańczy i woda), drugi żółty – “Miód Skaldów” (sok brzoskwiniowy, sok z pomarańczy i woda). Zadaniem dzieci było wylosować napój i odgadnąć co piją. Mali cwaniacy ciągle prosili o więcej “żeby się upewnić”. Czyli napój chyba smakował 🙂

Specjalna mikstura do zjedzenia? Bardzo specjalna! Przygotowana przez Mamę Obozową z ubiegłych obozów. Czyli co? Mus jabłkowy. Musieliśmy walczyć
z pomocnikami, bo sami chcieli zjeść całość!

Kolejny krok to deska ratunku. Tego nie da się opisać, po prostu trzeba zobaczyć

Takim sposobem należało przejść pół boiska. Łatwe? Nie do końca! Trzeba uważać żeby nie spaść z deski, położyć ją na tyle blisko żeby ostatnia osoba mogła jej dosięgnąć. Przy tym wszystkim trzeba pamiętać o tym, że liczy się czas. Jednak cała czternastka poradziła sobie świetnie.

Przelewanie wody ze studni? No cóż. Znowu trzeba się nabiegać, a wcale blisko nie jest. Im szybciej biegniesz tym więcej uda się donieść. Pojawiają się jednak dwa problemy. Woda wylewa się z kubeczka nawet górą, a wszyscy w koło biegają i trzeba uważać na zderzenia. Tutaj jednak też wszyscy zasłużyli na medal.

W kolejnym punkcie aż serce rosło. Odpowiedzi na pytania były bezbłędne. Dziedziny pytań były bardzo różne – meteorologia, budowa jachtu, teoria żeglowania, węzły, historia wikingów. Teraz tylko zostało w  błocie odnaleźć szeklę i można czekać na Neptuna.

Chociaż nie … Nie było czekania! Wszyscy śmiałkowie Neptuna musieli holować za pomocą liny:

Czas na najważniejsze czyli pasowanie na żeglarza. Jak to wyglądało?

Biedy Neptun aż 14 razy czytał całą formułkę. Ktoś ciekawy jakie jeszcze były imiona? Proszę bardzo:

  • Groźny Drakkar
  • Gadatliwa Dirka
  • Latacz Śmieszek
  • Spokojny Nagiel
  • Cicha Gejtawa
  • Głośny Saling
  • Wesoła Wyblinka
  • Pomocny Wimpel
  • Mokry Waterwajs
  • Roztrzepana Genua
  • Zakręcona Freia
  • Splątany Kreuzklem
  • Szalony Bajdewind
  • Normandzki Półwiatr

Prawda, że ładne imiona? A może ktoś chce się pochwalić, które imię otrzymało dziecko na obozie? Zachęcamy i z przyjemnością dopiszemy uczestników obok ich imion 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *