Pranie, pływanie i żeglowanie.

“— Pucu! Pucu! Chlastu! Chlastu!
Nie mam rączek jedenastu,
Tylko dwie mam rączki małe,
Lecz do prania doskonałe.”

Nadszedł dzień na pranie… Coś się działo poza tym? Oczywiście!

29.06.2018

Gorący poranek jeszcze bardziej zmotywował nas do tego żeby przeprać nasze rzeczy. Ciężko było? Może troszkę tak, ale wszyscy sobie świetnie poradzili. Kadra każdej wachcie dała miskę z wodą oraz płynem do prania. Dzieciaki ochoczo zabrały się do pracy i starały się zrobić to jak najlepiej. Dla większości
z nich była to pierwsza okazja do własnoręcznego uprania swoich skarpetek czy plamki na koszulce. Teraz po obozie już śmiało możecie zachęcać swoje pociechy do prania, są w tym naprawdę genialni! Śmiechu i zabaw przy tym było oczywiście mnóstwo. Nie obeszło się  bez chlapania na siebie gdy woda w misce była już bez płynu. Każdy domek miał również rozwieszony sznurek na którym wieszali swoje pranie. Piękne słońce i silny wiatr sprawiły, że wszystko wyschło w ekspresowym tempie.

Zajęcia popołudniowe to w końcu żeglowanie. Niestety tylko dla jednej grupy. Grupa, która została na lądzie też się nie nudziła. Wykorzystaliśmy ostatnie ciepłe popołudnie na kilka chwil spędzonych na plaży. Później skupiliśmy się na nauce węzłów. Cały czas staramy się je gdzieś wplatać, jednak ten blok był poświęcony tylko im. Byliśmy w szoku jak dzieciaki szybko ich się uczą. Zawsze sprawiają one dużo problemów. Tylko ciekawe na jak długo uda im się je zapamiętać.

Ostatnim punktem dnia była gra w zakupy. Nie, nie takie normalne w sklepie. Kadra siedziała w różnych miejscach ośrodka. Dzieciaki dostały listę zakupów, które muszą zdobyć przed daleką podróżą. Mieli też ze sobą karteczki z rzeczami, które mają już teraz (często były im zbędne lub mieli ich za dużo). Zadanie polegało na targowaniu się z handlarzami (kadrą) i zdobywanie potrzebnych im rzeczy. Żeby tak łatwo nie było musieli dowiadywać się różnych rzeczy, rozwiązywać zagadki, wykazywać się swoją wiedzą. Wielokrotnie wiązało się to z bieganiem od opiekuna do opiekuna. Nie każdy znał odpowiedź na dane pytanie. Dzieciaki był w siódmym niebie. Mnóstwo czasu na bieganie
i targowanie się z kadrą, które poza zabawą nie wchodzi w grę. Przekupić nas jako kadry też się nie da, ale w roli handlarzy dało się dogadać.

Bardzo zmęczeni po 21 wróciliśmy do domków. Jutro dłuuugi i fascynujący dzień – wycieczka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *